Ostatni weekend na taborze, pomimo kiepskich medialnych zapowiedzi pogodowych, upłynął bez deszczu i pod znakiem słonecznych wspinaczkowych warunków. W skałach nie było wielkiego tłoku.
Na taborze gościliśmy kilkuosobową ekipę wspinaczy z Czech którzy popołudniu bawili się na slacku. Trzeba przyznać że byli w tym całkiem nieźli.


Pojawiło sie też kilku starych znajomych, czyli takie małe spotkania po czasie


Sobotni wieczór to oczywiście ognisko w pełnym składzie z gitarą i dobrą kiełbaską przy piwku.


Pojawił się tęż gość wyjątkowy Biały “Bryś” Podobno wyspecjalizował się w łapaniu myszy. Na Taborze bardzo interesowały go nasze koty

Rankiem w niedziele powitało nas słońce i kolejny wspinaczkowy dzień.




Nie obeszło się też bez małych modernizacji na Taborze.
Udało nam się skończyć montaż nowej części umywalni

Oraz wymienić “kultową” rynnę dla panów na dwa pisuary

Teraz łojanci będą mogli ” lać ” bez obaw.
Pozdrawiam i do zobaczenia w przyszły weekend w skałach.