Kurs KW Toruń – c.d. z przymrużeniem oka :)
Z małym opóźnieniem dotarła do mnie relacja zdjęciowa z zakończenia kursu o której niewątpliwie warto wspomnieć.
Jak zwykle wieczór ostatni po zakończeniu kursu przebiegał w radosnej atmosferze.
Zaczęło się bardzo romantycznie ……

Bodziu wcielił się w postać Barda i na replice lutni wprowadzał wszystkich w nastrój.
Jak widać atmosfera powoli udzielała się pozostałym uczestnikom.

W zadumaniu wspominali minione dni.
W pewnym momencie pozostałą część grupy opanował jakiś demon

Atmosfera zaczęła sięgać zenitu

A by potem powoli jak zazwyczaj

wszystko zaczęło zmierzać do standardowego zakończenia

Harnaś znomu był górą i tylko Bard niezmiennie podtrzymywał dramaturgię wieczoru, o którym to wieczorze długo bedą opowiadały pokolenia toruńskich wspinaczy.
Komentarze (0)
Powoli Tabor zaczynał się zapełniać już od środy wieczorem
Jednak największą popularnością cieszyła się nasza wiata z barem i paleniskiem. Przez pierwsze dwa dni popadywało co kilka minut na przemian ze słońcem.
Dla Agnieszki jak zwykle takie weekendy to okres wytężonej pracy. Jedni się bawią a drudzy pracują 
Inauguracyjny pokaz zrobił Maciek Ciesielski, który w czasie tego weekendu gościł u nas z kursem wspinaczkowym z Warszawy Ostatecznie pogoda ustabilizowała się w piątek w nocy, nagradzając wytrwałych dwoma dniami wspaniałego łojenia. 













